niedziela, 30 października 2011

Nocny widok z mego okna

Właśnie zrobiłam zdjęcie cmentarza, który doskonale widzę z mojego okna. Tak, tak mieszkam parnaście metrów od cmentarza. Nie, nie boję się, bo, jak mawiał świętej pamięci dziadziuś, bać się trzeba żywych a nie umarłych, bo umarli krzywdy nam nie zrobią. Nie, nigdy nie widziałam ducha. To tak tylko na wszelki wypadek pytań, które zawsze padają jak człowieki się dowiedzą że mieszkam prawie na przeciwko cmentarza... :)
Za to przy okazji wszelakich świąt mam wręcz uroczy widok o ile tak to można rzec ;)
Tysiące zniczy we wszystkich dostępnych kolorach tworzą piękny obraz, co prawda na zdjęciu tego nie widać, ale na żywo...
Na pierwszym zdjęciu widać samochód widmo, czyli tylko światła:


Natomiast tu dokładnie widać jasne punkciki, to właśnie znicze :)


Na chwilę obecną, to tyle, jakaś dziś rozbita jestem po tej zmianie czasu.. W ogóle to, kto to wymyślił??!!??
Pomimo 3 kaw, tak, wiem że to nie zdrowo, ale to kawa rozpuszczalna w dodatku z chudym mlekiem, ciągle bym spała. Może to przez pogodę, bo przez cały dzień mgła się utrzymywała. Mieszkam niedaleko od bagien... Okolica jest piękna, choć nocami bywa troszkę upiornie, to fakt, ale co tam. Co nas nie zabije to nas wzmocni :D
Może potem coś jeszcze skrobnę, bo w końcu godzina jeszcze młoda ;)

sobota, 29 października 2011

Candy

Co prawda nie jestem obeznana w temacie, nie wiem dokładnie co jak z czym, ale zgłosiłam się do "ruda-mysz"  na Candy.


Z tej okazji mam do doświadczonych użytkowników pytanie, mianowicie:
- na czym polega ta zabawa i kto to może zorganizować i oczywiście na jakich zasadach??
Będę wdzięczna za odpowiedź :*

Jeszcze jedno Candy:

piątek, 28 października 2011

Nie mogłam się oprzeć

Calineczka ma już nową kieckę :D

Jakoś strój kąpielowy nie bardzo mi pasuje na tę pogodę :D

Zakupy :D

 Dzisiejszy post miał być o pracodawcach którzy zamiast patrzeć na umiejętności patrzą na figurę, ale uznałam że szkoda znów się denerwować. Byłam dziś w większym mieście na rozmowie o pracę, z tym że to już nieważne, tylko mnie krew zalała i facet ma szczęście że było tam sporo ludzi, ale... Tak więc z nerwów weszłam do sklepu który wabi się "Sigma", jest to sklep z artykułami dla "artystów" jak również jeden z większych sklepów z zabawkami :D Na półce między całą stertą Barbiowych (i nie tylko) twarzy zobaczyłam tę mordeczkę:


Oczom nie mogłam uwierzyć.... Mój uśmiech był tym większy że cena była śmieszna.... Jednak gdy już ochłonęłam po pierwszym wrażeniu zaczęłam dostrzegać resztę opakowania, które wyglądało tak:



Cóż mogę rzec... Maciupeńka Blythe, która tak na prawdę nią nie jest, ale i tak oszalałam!! Jestem nią zauroczona... Wiem że do Waszych lalek jej daleko, oczy się nie ruszają, kończyny nie zginają, ale co tam!! Ta Calineczka jest moja :D :D :D :D
A teraz parę zdjęć:





I jak ona się Wam podoba??

czwartek, 27 października 2011

Narodziny Księżnej Walpurii...

Nie ma to jak nudny dzień... Z nudów przychodzą różne pomysły do głowy... Wzdychając do kolejnych lalek na które mnie nie stać, przez przypadek zobaczyłam śliczne wampiry. Niby jak tu wampir może być śliczny, a jednak ;) Zachwyciły mnie swą delikatnością, mleczną skórą i makijażem... Niestety, skoro mnie nie stać, to trzeba wymyślić sposób żeby takowego samej zrobić... W ruch poszedł pędzelek, liquid i oczywiście biały akryl. Do tego jeszcze tylko lakiery do paznokci (na szczęście jestem wizażystką, więc zapasy są) i tak oto jedna z bliźniaczek, mianowicie Nowa narodziła się jako Księżna Walpuria :-D
Dla przypomnienia Nowa wyglądała tak:


Zwyczajna panna, błękitne ślepka, fioletowy makijaż... Natomiast po narodzinach jako nieśmiertelna Walpuria wygląda tak:

W ciemnościach głębokiej nocy błysnęły kły. Z mroku wyłoniła się przerażająca i piękna Księżna Walpuria...


Jednak w świetle świec dało się dostrzec jej łagodniejszą  naturę, pogodna i uśmiechnięta wyszła się przywitać...


 Wyszła do mnie w samej bieliźnie, gdyż zawistny tłum zeszłej nocy odarł ją z sukni. U mnie nic Tobie nie grozi Księżno, uszyjemy Tobie nowy strój pod, warunkiem że ząbki będziesz trzymała przy sobie ;)


Walpuria wyszczerzyła kły w szczerym uśmiechu i dała sobie zrobić jeszcze parę zdjęć


Na zbliżeniu można zauważyć ślady ugryzienia. Księżna niechętnie je pokazuje, aczkolwiek misterna apaszka troszkę się zsunęła i ukazała miejsce zakażenia...


Z pięknego stroju pozostała jedynie ozdoba we włosach...


I tak oto z okazji zbliżającego się Święta Zmarłych, Zaduszków i oczywiście słynnego Halloween mój dom odwiedziła wampirzyca Księżna Walpuria :-D

Mam nadzieję że ta krótka historyjka się Wam spodoba.

Za dużo...

Widzę że nie ma chętnych na kotki... Szkoda... Myślałam że komuś się spodobają.... No ale cóż... Przejdźmy do tematu...

Od kilku dni walczę z meblami w moim pokoju... Problem polega na tym, Ze chciałam moim paniom zrobić trochę miejsca w mojej klitce a to niełatwe, bo pokoik nie dość że jest mały to jeszcze w kształcie litery L... Na szczęście udało mi się trochę miejsca wygospodarować :D
Sypialnię od razu zajęła Sweetie.



Na razie to tylko prowizorka, ale już obmyślam chytry plan jak by tu zrobić konkretne ściany..?
Do Sweetie prawie natychmiast dołączył Ken, od wczoraj oficjalnie są parą :D







Oczywiście nie mam nic przeciwko, w końcu są dorośli ;), ale zapowiedziałam że "bawić się" mogą jak mnie nie ma w pokoju ;P

Ale chyba powinnam zacząć od wydarzeń dnia wczorajszego, tak więc dorwałam skalpel i poprawiłam mobilność stawów moich podróbek, znaczy Felki i Nowej. Nowa już "po", Felka jeszcze nie tknięta żeby było porównanie... Rezultaty wyglądają tak:
(p.s. małoletni niech ominą tą część, będzie nago ;))





Na pierwszy ogień poszła Nowa, ją trochę skrzywdziłam, bo za mocno podcięłam plastik w paru miejscach, ale za to Felka (ta z tatuażem) wyszła już lepiej. Sweetie ma też delikatnie podcięte łapki dzięki czemu może swobodnie dotknąć twarzy dłońmi:



A także objąć się w biuście i zasłonić co trzeba ;)

Poza tym dziś jakoś nie mogłam się zebrać żeby coś napisać. Szperając po YouTube znalazłam fajną pannę, która robi cudne meble z tego co można znaleźć w domu. Pudełka po herbacie, płatkach, po chusteczkach i kubkach po jogurcie :D Oto jej adres:

http://www.youtube.com/user/MyFroggyStuff

 Jak sami zobaczycie, wykonanie większości mebli jest tak uproszczone, że chyba już prościej się nie da, no oczywiście zawsze można kupić...

Oki... Na dziś już wystarczy, miłych snów ;)

poniedziałek, 24 października 2011

Koty oddam ;)

Byłam na siebie zła, więc postanowiłam sobie trochę poszyć dla odstresowania.... Wyszły mi 3 kotki-bryloczki.
Jeden poszedł już w świat:


Zostały 2, które z dumą prezentuje Selena:


Więc moje pytanie brzmi:

KTO CHCE KOTA PRZYGARNĄĆ??


Mnie są nie potrzebne a już wszyscy znajomi są kotkami obdarowani.... Nie mam serca chować ich do pudła żeby sobie leżały i się kurzyły... Proszę więc o nowy domek na zimę dla maleństw :D

Chętni niech się zgłaszają w komentarzach, ale uwaga... Są tylko 2 ;)

Pomarańczowe ślepia:

Zielone ślepia:


Pozdrawiam wszystkich :-*

Moxie Girlz - Lexa

Listonosz przyniósł przesyłkę...

Na początku byłam zdziwiona, co to może być?? Przecież niczego nie zamawiałam.... Nagle mnie olśniło!! Przecież to Lexie... To na pewno ona! Znalazłam nożyczki, do pudła i moim oczom ukazała się ona...




Chwilę trwało zanim wyplątałam wszystko z niewidzialnych gumek, nitek i ton plastiku...
Radio składa się razem z laptopem i w zależności którą stroną ułożymy gadżet mamy odpowiedni sprzęt. Podobnie jest ze skrzypcami i gitarą. Stojak na mikrofon jest jednocześnie stojakiem na nuty, wszystko 2w1.
Jak już pannę oswobodziłam poczułam zawód.... Tak się na nią cieszyłam a tu zonk.... Na zdjęciach promo i na pudełku Lexa ma zginane ręce... Moja co prawda rękę zegnie, ale tylko jeśli mocno ją trzymam a gdy tylko puszczam ręka wraca na miejsce.... Włosy są czymś sklejone, chyba będę musiała je umyć... Kolana zginają się tylko troszkę a stopy.... Stopy brak, zdejmując buty nie mamy stóp, całkiem jak u Bratz... Brakuje czarnych okularów... A żeby założyć białą bluzeczkę na tą w paski trzeba się ostro namęczyć... W dodatku na spódniczce w kratkę jest plama...
Pomimo wszystkich wad Lexa ma śliczną buzię i zielono-szare oczy. Jest bardzo fotogeniczna choć mało ustawna... Starczy tego biadolenia, sami ją oceńcie:












Lexa nie jest w stanie utrzymać żadnego ze swoich  gadżetów i pomimo wielkich, płaskich stóp sama nie stoi... Podejrzewam że trochę mi zajmie przekonanie się do tej panienki...