niedziela, 20 września 2015

18.04.2015r

Jak obiecałam, tak robię, dziś będzie post wspominkowy ;)

W tytule jest data, bardzo ważna dla mnie. Od tego dnia oficjalnie jestem Panią K. :D
Chociaż minęło już trochę czasu ja dalej potrafię podpisać się swoim panieńskim nazwiskiem... Jak to mówią, starego psa ciężko nauczyć nowych sztuczek ;)

Jaki to był dzień... Pełen wszystkiego, wszystkich, wszelakiej krwi i maści emocji... Ranek powitał mnie pięknym słońcem, gdy wychodziłam od fryzjerki, mej Anetki, zaskoczył mnie deszcz. Czekając na Pana Młodego niebiosa sypnęły ostrą śnieżycą... Do tego niemiłosierny wiatr, który rujnował wszystkie misterne fryzury i próbował rozbierać wszystkich po kolei... 

Na szczęście jak wychodziliśmy z kościoła pogoda spojrzała na nas łagodniej i wyszło trochę słonka a wiatr nieco się uspokoił. 

Biała beza-pyza, oto ja :D


Moja fryzjerka Anetka stanęła na rzęsach
 żeby z mych krótkich włosów wyczarować
 fryzurę udającą włosiska po pas ;)


A oto dzieło naszej kochanej kwiaciarki Danusi.
Wszystkie kwiaty w kościele, na sali, w butonierkach,
to jej dzieło...


Oraz jej zdolnego męża Janusza :D


Serce z ręcznie robionych róż robiłyśmy z mamą
 chyba przez tydzień oby nie lepiej...


Pompony to już moje dzieło, siedziałam nad nimi prawie miesiąc...
Wyszło mi ich coś ok 150 sztuk w 3 rozmiarach,
ale efekt był wart zachodu :D


Na koniec kilka ujęć z sesji plenerowej.
Naszym fotografem była przezdolna 
tak, tak, TA Imago :D
Kobieta przejechała całą Polskę specjalnie dla mnie :D




Zimno było jak nie wiem, ale twardym trza być,
nawet jak ci welon na giembę się wpakuje ;P


Och, bym prawie zapomniała...
Tort!!
Tak, pyszny był...
Czekoladowo wiśniowo czekoladowy :D
Mamusia moja robiła i ozdabiała :D



Impreza trwała do białego rana. Za konsoletą siedział DJ Szpila. Najlepszy DJ-Wodzirej na świecie. Załatwił nawet odwiedziny samego Elvisa P. i Sułtana Sulejmana z Szeherezadami :D
I Elianka u nas była i Imago, ale to już wiecie.
W ramach miesiąca miodowego wyemigrowaliśmy do Anglii. 
20 maja wyjechaliśmy naszym samochodem, a 22 byliśmy już na miejscu. 
Z tym że to już chyba opowieść na kolejnego posta, ten i tak już jest przydługawy ;)

ps
 Posty postaram się dodawać co najmniej raz w tygodniu, zapewne będą to niedziele, bo akurat mam nieco wolnego czasu w ten dzień. 

=^-^=

piątek, 11 września 2015

Nieśmiała próba powrotu do blogowego świata...

Ten rok obfituje w niespodzianki.
Pełen jest zamieszania, na szczęście takiego pozytywnego.
Stęskniłam się za blogiem i za Wami...
Obecnie urzęduję na Wyspach, nie mam ze sobą żadnej panny, niestety...
Jeszcze to wszystko opiszę tak na spokojnie, po kolei a jest o czym pisać...

Możecie więc spodziewać się zmiany szaty graficznej na blogu, może trochę innej tematyki...
Zobaczymy jak to będzie.
Wracam, przynajmniej mam taką nadzieję ;)
To do następnego :D

=^-^=