wtorek, 20 grudnia 2011

Prezentowo

Właśnie skończyłam robić fotele dla moich kuzyneczek. Starsza ma 7 lat a młodsza 5 lat. Są strasznymi rozrabiakami, ale wystarczy pokazać im lalki i jest spokój :D
W tym roku pod choinkę każda z dziewczyn dostanie ode mnie po fotelu i po komplecie ubranek dla lal, bluzeczka i spódniczka dla Barbie oraz sztruksy i koszulka dla Kena. 
Dziś będą tylko 2 zdjęcia, owych foteli. Niestety ciuszki są już szczelnie spakowane a nie mam zdjęć....







Nie są może mistrzostwem, ale kolor jest zabójczy!! Taki wściekły groszek a poduszki w kolorze soczystej trawy :D
Puki co mykam, może później jeszcze coś dodam :D

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Zakupowe szaleństwo w Świątecznym nastroju...

Wyrwałam dziś do większego miasta. Miałam kupić prezenty tylko dla reszty rodziny, ale coś mnie podkusiło i doszłam do wniosku że moje stado to w końcu też rodzina... W sumie na lalki wydałam więcej niż na resztę, ale w końcu Święta są raz w roku :D w dodatku to ich pierwsze Święta w moim domu, więc będą magiczne :D
Pestka dostała siostrę, prosto z Texasu. Sisi jest urocza...


Dziewczyny szybko się zaprzyjaźniły...


Następnie przyszła kolej na ubranka dla moich panów. W roli głównej Maniek, który wręcz kocha obiektyw...
Wersja sportowa, szkoda że jakiejś podkoszulki nie dali, koleś z gołą klatą gania...



Wersja na luzaka, okulary, zegarek, klapki "japonki", i krótkie portki oraz koszulka z zadowoloną z siebie małpą...


 - Hm... Ciekawe która to godzina? Róża pewnie się martwi gdzie mnie wcięło...


Wersja elegancka składa się z kombinezonu i marynarki, plus pantofle i bukiet róż...



Na koniec przed obiektyw dopchał się Arti. Skorzystał że Maniek poszedł zadzwonić do Róży...






Różyczka też dostała nowe ciuszki. 

Golf bez rękawków, ale to się jeszcze poprawi. Niestety chińszczyzna nie jest dopracowana...


Dres, żeby mogła sobie z Mańkiem iść pobiegać...

A te spodnie mnie urzekły na całego... :D

Po sesji przyłapałam Artiego na flirtowaniu z Różą... Komuś się to chyba by nie spodobało...




Teraz pora na Świątecznego ducha, który przystroił mieszkanie moich maleństw kolorowym łańcuchem, lampeczkami i choinką z prezentami...

 jakość zdjęcia nie powala, ale to dlatego że mój aparat odmówił współpracy z tego typu oświetleniem...

Na koniec Różyczka, której urosły skrzydła i bawi się w aniołka :D





A Maniuś się byczy po baaardzo męczącej sesji zdjęciowej... ;)


sobota, 17 grudnia 2011

+ 18!! Miecio zdobywa Merlin :D

Uprzejmie uprasza się młodszą młodzież o niezbyt dokładne wczytywanie się w tego posta ;)

Na dzień dobry a raczej dobry wieczór pragnę zaprezentować poprawioną wersję Mietka :


Zęby w szczerym uśmiechu okazały się być namalowane na dolnej wardze, w dodatku  krzywo... Zmywacz do paznokci ma jednak uzdrowicielską moc i przy odrobinie siły udało się opanować sytuację. Oczy wyszły źdźiebko krzywo, ale to mu nadaje charakteru ;) Jednak lakier do paznokci nie jest najlepszym środkiem do repaintu, ale Mikołaj już poinformowany i pod choinką spodziewam się zastać komplecik farbek akrylowych :D

A teraz proszę się przygotować na long love story z kilkoma zwrotami akcji :D
Z góry uprzedzam, że będzie duuużo zdjęć i to niestety słabej jakości.... Za to mam nadzieję że sama historyjka zrekompensuje ten drobny mankament :D

 Enjoy!!

Blady świt.. Coś ok godziny 10 am... Mietek smacznie sobie chrapie...


Nagle budzi go bliżej niezidentyfikowany dźwięk...

- Aaaaaa!! Co?? Gdzie?? Jak?? To nie ja!!

Dźwięk nieznośnie narastał, gdy na wpół jeszcze śpiący zorientował się ze to przecież jego komórka...
- O madre... Ale się wystraszyłem... A taki fajny miałem sen, ciekawe kto śmie mnie budzić??!


- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!! Merlin!!, opanuj się człowieku!!


- No hej koteczku!!- przeciągnął Miecio
- Cześć! Dzwonię, bo... Chciałam zapytać... Czy masz jakieś plany na dziś?? - zaszczebiotała Merlin
- Właściwie, to nie... Choć myślałem że może mógłbym zaprosić Cię do siebie.... Co ty na to?? Dasz się namówić??
- Ja na to jak na lato!! Mówisz i masz!! Będę za pół godziny. Pa!! - i się rozłączyła.
- Yyyy... Pa... Ludzie!! Za pół godziny!! - rzekł z paniką w głosie jednocześnie zrywając się z wyra w podskokach...


- Spodnie mam, ale gdzie reszta?? Może najpierw pielesze zaścielę...


- Jeszcze poduszki, musi być ładnie...


- Teraz pora znaleźć buty... Gdzieś je widziałem... O! Tu się schowały :D


- Gotowe, buty są... Ale gdzie reszta??


- Przysięgam, że do domu wróciłem kompletnie ubrany... Choć te dziewczyny w barze...


Pięć minut później...
- Nie, no... Ta bluza capi... Merlin będzie tu lada moment...


- I co ja biedny zrobię... Nie mam innej... 
Załamany rozsiadł się w fotelu i duma co by tu zrobić...


Nagle zadzwonił dzwonek i w pokoju pojawiła się Merlin.
- Hej! Drzwi były otwarte, więc pozwoliłam sobie wejść, chyba nie masz mi  tego za złe? Co?
- Witaj!! Pewnie że nie!! Czuj się jak u siebie!


- Mam dla ciebie mały prezencik. Ptaszki mi mówiły że nie masz  w co się ubrać.. - ale mi to wcale nie przeszkadza, ciasteczko ty moje pomyślała M taksując go wzrokiem....- Proszę to dla ciebie.


- Dziękuję bardzo!! W końcu będę miał jakieś normalne ciuchy - wyszczerzył się Mietek - Proszę, usiądź.
- Fajna kurtka!


- O koszulka!!

- Dziękuje bardzo, bardzo mocno! - zerwał się żeby uściskać darczyńcę, ale...
- Człowieku! Weź się opanuj!! Może najpierw się ubierzesz, co??!!


- A no tak... - odezwał się speszony 

Chwilę i kilka wygibasów później...

- I jak się prezentuje??
-Brawo!! - jednak mam oko do ubierania facetów...
 

- Może podać tobie coś do picia??
 - Proszę bardzo. Tylko uważaj, bo to sok porzeczkowy...


Gdy towarzystwo sobie miło i spokojnie rozmawiało, przybiegła ciekawska kotka. Natychmiast postanowiła wskoczyć na kolana Merlin i po domagać się trochę pieszczot....


- Ojej!! Moja nowa sukienka..!! Zniszczona!! A psik!! 
- Spokojnie, bez paniki, zaraz się tym zajmę... Perełko coś ty narobiła??!! - głupi kot...
- Hej kolego!! Co ty sobie myślisz?? Nie będziesz mnie obmacywał!! - zagrzmiała Merlin i niewiele myśląc wymierzyła soczystego liścia Mietkowi...


- Kobieto, weź wyluzuj... Ja tylko chciałem pomóc... Masz tu ręcznik i idź się przebrać... A ja zaraz wracam, tylko nigdzie nie uciekaj...


Dobre pół godziny później Mietek wrócił z koronkową koszulką w ręku...

- Proszę! Nic innego nie udało mi się znaleźć...- zełgał w żywe oczy, a tak faktycznie to kupił to w butiku na dole....
- Ale co to niby jest??- zatrzepotała rzęsami Mer...
- Jedyna sucha i czysta rzecz którą udało mi się zdobyć w twoim filigranowym rozmiarze...


Niespodziewanie przy próbie podniesienia się ręcznik postanowił opuścić swoje miejsce...  ;)
- Aaaa!! Odwróć się!! I to już!! - wrzasnęła Mer
- Już, już.. Spokojnie, nic nie widziałem... Może....


Jakiś czas później...

-Hej, przystojniaku!! Możesz już się odwrócić! - wymruczała słodkim głosem Merlin..

Miecio z wrażenia aż się potknął...


- Moja piękna pani... Jestem cały twój... Twoja prośba, jest dla mnie rozkazem.... - rozkleił się M


- Więc chodź... Usiądź, tu przy mnie... Ja nie gryzę... Mocno ;P


 - Jak sobie życzysz piękna!!


To co działo się później, zostanie między nimi... Choć sądząc po stanie mieszkanka było gorrrrąco ;)


THE END!!

O matulu.... Nie myślałam że aż tyle czasu mi to zajmie... Efekt ogólny mi samej się podoba... 
A co WY o tym myślicie??
Dobranoc :*