Przejdź do głównej zawartości

Oj, ja nie dobra....

Przepraszam Was wszystkich za moje zniknięcie...
W tak zwanym "międzyczasie" sporo się działo...
Nie będę Was zamęczać przydługim wywodem.
Najważniejszym wydarzeniem jest fakt,
że w końcu otworzyłam swój sklepik


Znajdziecie tam różne różności :D

Ostatnio zapałałam miłością do szydełka,
do tego stopnia że zapomniałam o lalkach...

Powstało gruszkowe trio


Zakochałam się w niezniszczalnych kaktusach...



Powstała też masa pluszaków...




Powstawały też torebki



Ale przyszła pora na otrzeźwienie i szydełko poszło w kąt.
Niestety do lalek puki co też nie wrócę, ponieważ...
Fanfary poproszę...
W kwietniu będzie mój wielki dzień!!
Gałagutek wychodzi za mąż, mili moi :D

Tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszą notkę :D

PS. Obecnie wdrażam się w Pin-Up Style :D



Komentarze

  1. :D no jak tyle się dzieje w Twoim życiu - to jesteś "usprawiedliwiona" :)
    ślicznie ci z takim mejkapem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję nadchodzącego zamążpójścia, w sumie dla mnie to nie niespodzianka, bo u Elianki czytałam o zaproszeniach :D Ach, no i wszystkie szydełkowe twory przeurocze, szczególnie przypadł mi do gustu Sponge bob i kaktusy :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje! :) A kaktusy śliczne są.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli zniknęłaś w tak szczytnym celu i nie wracasz do lal z Takiego powodu to oczywiście wybaczamy :D choć jak znam życie bez lal długo nie wytrzymasz :) haha a jak masz artystycznego bakcyla to i tak będziesz to robić w przerwach lub bez! Kaktusami jestem zachwycona :) tych na pewno moja siostra by nie ususzyła :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne szydełciaki :) gratuluję zamążpójścia :)
    Pozdrawiam serdecznie :#

    OdpowiedzUsuń
  6. Sklep znam bdb. czasem robię tak zakupy :)
    Gratuluje zamążpójścia i pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Hello from Spain: congratulations on the wedding. Great creations. Keep in touch

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poduchy

Rozszalałam się :D Poduchy zawładnęły mną na dobre... Wieczory coraz zimniejsze,  więc dobrze jest mieć się przytulić  do czegoś miękkiego i ładnego :D
Dziś mam 4 sztuki .

Filcowe kwiatuszki

Kropelki, już tak jesiennie...

Kolorowe kwiatuszki na rozweselenie, wieki mi zajęło wyszycie tych maleństw. Uważam jednak że efekt końcowy mnie zadowolił także możecie spodziewać się większej ilości wyszywanek ;)

Falbaneczka
Na koniec zaprezentuje się Daniel, Który wyraźnie nie może pogodzić się z faktem że to już nie lato.. Zdecydowanie odmówił włożenia koszulki... Stwierdził że jest za dobrze zbudowany żeby się kryć ;)

Daniel wrócił do swojej oryginalnej fryzury. Perukę wyprostowałam ceramiczną prostownicą do włosów. Zrobiło się lekkie sianko, ale do opanowania.
Poduszek na razie styknie. Teraz muszę pomyśleć nad jakimś odzieniem nowym dla stada, bo większość siedzi na półce półnaga i zafochana...
To bywajcie ;)
=^-^=

upss...

Szukałam dziś czegoś w bezmiarze internetu...
Znalazłam swego zapomnianego bloga....
Wczoraj znalazłam swoja maleńką Blu...
Czy to znak ze mam tu powrócić?
Pomyślę nad tym, puki co działam na instagramie ;)

Rutyna

Witajcie, czas na emigracji tak szybko płynie że nawet sobie nie wyobrażacie... Prędkość światła to za wolno...   Podejrzewam że to wina? A może zasługa?? rutyny. Dzień do dnia podobny, wstać, zjeść, zakupy, obiad, praca, spać, wstać, zjeść.... itd.. Z jednej strony to dobrze, bo człowiek nie ma czasu myśleć, wymyślać i przemyślać... Jest to też rodzaj jakiejś stabilizacji. W sumie to ja nawet lubię rutynę, bo wiem czego się mogę spodziewać. Wiem jak będzie wyglądał mój dzień, oczywiście do pewnego stopnia, bo wszystkiego nie da się przewidzieć.. Lubię ten komfort "wiedzenia", to mnie trochę uspokaja. Kiedyś usłyszałam od znajomej że mam "mózgowe ADHD", właśnie przez ten chaos w mojej głowie, galopadę myśli, trylion pomysłów na ułamek sekundy rutyna mnie ratuje. Wiem co mam zrobić, wiem po co mam wstać, wiem co po czym ma nastąpić. Gdy jakimś cudem umknie mi kawałek układanki, dzień traci równowagę a razem z nim ja... Dlatego lubię rutynę i kocham swój chaos, bo ch…