Przejdź do głównej zawartości

problemy techniczne...

Oj, trochu mnie tu nie było... Wszystko wina naszego wysłużonego kompa, który nagle postanowił odmówić posłuszeństwa i to na całego... Na szczęście puki co dał się namówić na współpracę i działa jak trzeba :D

W czasie braku zasięgu trochę się pobawiłam i moja Merlin powoli nabiera kształtów a Roszpunka przeszła całkowitą metamorfozę...

Zacznę od Roszpunki.
W pudełku wyglądała tak:
Jak do mnie dotarła wyglądała tak:

A w chwili obecnej wygląda tak:


To mój pierwszy, pełny OOAK, więc proszę o wyrozumiałość :D Włosy pobrane od taniej panny, bliżej nie określonego producenta. Zdjęcie nie oddaje koloru włosów który jest rudo-kasztanowy....Paluch przy okazji pokłute do krwi, ale czego się nie robi dla piękna ;)
 Makijaż wykonany farbkami akwarelowymi i zalany lakierem do paznokci... Niestety lakier okazał się złem... Nie jest to najpiękniejsza praca, ale pierwsze koty za płoty :D
Po zamieszaniu Świątecznym postaram się o zakup pasteli, albo poproszę Mikołaja :) tylko nie wiem jakie to mają być... Może Wy mi pomożecie, co? Jakie pastele kupić żeby nadawały się do robienia makijażu dla lal?? A może to wcale pastelami się nie robi?? Ratunku!!
Jeszcze tylko muszę jakiś strój dla Nowej Roszpunki wymyślić, no i nowe imię :D

Teraz pora na Merlin. Do prawdziwej jej daleko, ale mi się podoba. Ma taki zniewalający wyraz twarzy...
Na początku zmieniłam jej brwi i kolor ust, oraz dodałam pieprzyk...


Ale że nie mogłam się oprzeć pokusie, zmieniłam też kolor oczu na zielony :D


Teraz już nie potrafię jej nie lubić. Na początku drażniła mnie jej blond czupryna, ale w chwili obecnej nic mi już nie przeszkadza... Mery dostała kieckę z cekinów. W końcu gwiazda powinna błyszczeć ;)

Chwila relaksu przy akwarium:


Mała pokazówka w kaktusowym gaju, niestety pod słońce zdjęcia kiepsko wychodzą..... Nowość odkryłam, co..??


A tu mamy kapelutek w stylu UFO... ;P


Na dziś tyle. Mam nadzieję, że komputer w końcu się uspokoi i da normalnie funkcjonować.
A teraz lecę nadrabiać zaległości na Waszych blogach :D
Papatki od Agatki ;*

Komentarze

  1. więc tak... poćwicz ;D i kup akryle! Do tego rodzaju malunków są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nawet zabrać za repaint nie umiem, także gratuluję samozaparcia :D Jak poćwiczysz, będzie super :) Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dollby dobrze pisze- najlepiej używać akryli- a najlepiej wziąć do testów jakiegoś trupka i ćwiczyć. Akwarele też można ale nimi zrobiony repaint można łatwo uszkodzić, natomiast pastele raczej do tego szczególnie na początku nie będą dobre.
    Jak na początek jest całkiem nieźle. Zawsze jak coś sie nie uda można zmyć i od nowa pomalować aż do skutku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo udane ooaki. Wiem, jakie to trudne, bo obiektyw bywa bezwzględny i każdy detal obnaży. U Twoich lalek wszystko wygląda bardzo równo pomalowane. Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego w moim domu nigdynie zdarzy sie taka sytuacja,bo sa chyba ze 4 laptopy,wszystkie i sa w 100% sprawne.Ach ta nasz milosc do gadzetow...:)
    Zaczynalam sie juz martwic ta Twoja cisza,bo to wprost do Ciebie niepodobne!ja osobiscie mam dwa zestawy malych pasteli,po 12 kolorow i to chyba takich samych kolorow,kupionych do zupelnie innego rodzaju craftu.Mysle ze calkiem niezle Ci idzie jak na poczatek i rzeczywiscie moze jakis dobry Mikolaj powinien podarowac Ci jakis maly zestawik,moze trzeba cos mu podszepnac?
    Taki zwykly zestaw 10 czy 12 kolorow u mnie mozna kupic juz w sklepie typu wszystko za 1£,ale nie mam pojecia ile w pl....:)

    OdpowiedzUsuń
  6. :D
    dziękuję bardzo za tak pozytywne komentarze, szczerze, to myślałam że mnie zjedziecie :D
    ale może faktycznie coś jeszcze ze mnie będzie ;)
    poćwiczyć to jeszcze duuuużo muszę, wydawało mi się że jako wizażystka nie powinnam mieć z tym większych problemów, ale ciężko się pomyliłam... oczy były 4 razy zmywane a i tak jeszcze mi daleko do ideału.
    Dzięki za podpowiedź co do farbek, trzeba będzie Mikołaja zmolestować ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie powinnaś tylko zacząć używać akryli (jak dollbby radzi) i wszystko będzie super ;) Te oczy Roszpunki bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poprawione oczy Kennedy- Marylin bardzo mi się podobają. No i suknię ma odpowiednią dla gwiazdy!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poduchy

Rozszalałam się :D Poduchy zawładnęły mną na dobre... Wieczory coraz zimniejsze,  więc dobrze jest mieć się przytulić  do czegoś miękkiego i ładnego :D
Dziś mam 4 sztuki .

Filcowe kwiatuszki

Kropelki, już tak jesiennie...

Kolorowe kwiatuszki na rozweselenie, wieki mi zajęło wyszycie tych maleństw. Uważam jednak że efekt końcowy mnie zadowolił także możecie spodziewać się większej ilości wyszywanek ;)

Falbaneczka
Na koniec zaprezentuje się Daniel, Który wyraźnie nie może pogodzić się z faktem że to już nie lato.. Zdecydowanie odmówił włożenia koszulki... Stwierdził że jest za dobrze zbudowany żeby się kryć ;)

Daniel wrócił do swojej oryginalnej fryzury. Perukę wyprostowałam ceramiczną prostownicą do włosów. Zrobiło się lekkie sianko, ale do opanowania.
Poduszek na razie styknie. Teraz muszę pomyśleć nad jakimś odzieniem nowym dla stada, bo większość siedzi na półce półnaga i zafochana...
To bywajcie ;)
=^-^=

upss...

Szukałam dziś czegoś w bezmiarze internetu...
Znalazłam swego zapomnianego bloga....
Wczoraj znalazłam swoja maleńką Blu...
Czy to znak ze mam tu powrócić?
Pomyślę nad tym, puki co działam na instagramie ;)

Rutyna

Witajcie, czas na emigracji tak szybko płynie że nawet sobie nie wyobrażacie... Prędkość światła to za wolno...   Podejrzewam że to wina? A może zasługa?? rutyny. Dzień do dnia podobny, wstać, zjeść, zakupy, obiad, praca, spać, wstać, zjeść.... itd.. Z jednej strony to dobrze, bo człowiek nie ma czasu myśleć, wymyślać i przemyślać... Jest to też rodzaj jakiejś stabilizacji. W sumie to ja nawet lubię rutynę, bo wiem czego się mogę spodziewać. Wiem jak będzie wyglądał mój dzień, oczywiście do pewnego stopnia, bo wszystkiego nie da się przewidzieć.. Lubię ten komfort "wiedzenia", to mnie trochę uspokaja. Kiedyś usłyszałam od znajomej że mam "mózgowe ADHD", właśnie przez ten chaos w mojej głowie, galopadę myśli, trylion pomysłów na ułamek sekundy rutyna mnie ratuje. Wiem co mam zrobić, wiem po co mam wstać, wiem co po czym ma nastąpić. Gdy jakimś cudem umknie mi kawałek układanki, dzień traci równowagę a razem z nim ja... Dlatego lubię rutynę i kocham swój chaos, bo ch…