Przejdź do głównej zawartości

+ 18!! Miecio zdobywa Merlin :D

Uprzejmie uprasza się młodszą młodzież o niezbyt dokładne wczytywanie się w tego posta ;)

Na dzień dobry a raczej dobry wieczór pragnę zaprezentować poprawioną wersję Mietka :


Zęby w szczerym uśmiechu okazały się być namalowane na dolnej wardze, w dodatku  krzywo... Zmywacz do paznokci ma jednak uzdrowicielską moc i przy odrobinie siły udało się opanować sytuację. Oczy wyszły źdźiebko krzywo, ale to mu nadaje charakteru ;) Jednak lakier do paznokci nie jest najlepszym środkiem do repaintu, ale Mikołaj już poinformowany i pod choinką spodziewam się zastać komplecik farbek akrylowych :D

A teraz proszę się przygotować na long love story z kilkoma zwrotami akcji :D
Z góry uprzedzam, że będzie duuużo zdjęć i to niestety słabej jakości.... Za to mam nadzieję że sama historyjka zrekompensuje ten drobny mankament :D

 Enjoy!!

Blady świt.. Coś ok godziny 10 am... Mietek smacznie sobie chrapie...


Nagle budzi go bliżej niezidentyfikowany dźwięk...

- Aaaaaa!! Co?? Gdzie?? Jak?? To nie ja!!

Dźwięk nieznośnie narastał, gdy na wpół jeszcze śpiący zorientował się ze to przecież jego komórka...
- O madre... Ale się wystraszyłem... A taki fajny miałem sen, ciekawe kto śmie mnie budzić??!


- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!! Merlin!!, opanuj się człowieku!!


- No hej koteczku!!- przeciągnął Miecio
- Cześć! Dzwonię, bo... Chciałam zapytać... Czy masz jakieś plany na dziś?? - zaszczebiotała Merlin
- Właściwie, to nie... Choć myślałem że może mógłbym zaprosić Cię do siebie.... Co ty na to?? Dasz się namówić??
- Ja na to jak na lato!! Mówisz i masz!! Będę za pół godziny. Pa!! - i się rozłączyła.
- Yyyy... Pa... Ludzie!! Za pół godziny!! - rzekł z paniką w głosie jednocześnie zrywając się z wyra w podskokach...


- Spodnie mam, ale gdzie reszta?? Może najpierw pielesze zaścielę...


- Jeszcze poduszki, musi być ładnie...


- Teraz pora znaleźć buty... Gdzieś je widziałem... O! Tu się schowały :D


- Gotowe, buty są... Ale gdzie reszta??


- Przysięgam, że do domu wróciłem kompletnie ubrany... Choć te dziewczyny w barze...


Pięć minut później...
- Nie, no... Ta bluza capi... Merlin będzie tu lada moment...


- I co ja biedny zrobię... Nie mam innej... 
Załamany rozsiadł się w fotelu i duma co by tu zrobić...


Nagle zadzwonił dzwonek i w pokoju pojawiła się Merlin.
- Hej! Drzwi były otwarte, więc pozwoliłam sobie wejść, chyba nie masz mi  tego za złe? Co?
- Witaj!! Pewnie że nie!! Czuj się jak u siebie!


- Mam dla ciebie mały prezencik. Ptaszki mi mówiły że nie masz  w co się ubrać.. - ale mi to wcale nie przeszkadza, ciasteczko ty moje pomyślała M taksując go wzrokiem....- Proszę to dla ciebie.


- Dziękuję bardzo!! W końcu będę miał jakieś normalne ciuchy - wyszczerzył się Mietek - Proszę, usiądź.
- Fajna kurtka!


- O koszulka!!

- Dziękuje bardzo, bardzo mocno! - zerwał się żeby uściskać darczyńcę, ale...
- Człowieku! Weź się opanuj!! Może najpierw się ubierzesz, co??!!


- A no tak... - odezwał się speszony 

Chwilę i kilka wygibasów później...

- I jak się prezentuje??
-Brawo!! - jednak mam oko do ubierania facetów...
 

- Może podać tobie coś do picia??
 - Proszę bardzo. Tylko uważaj, bo to sok porzeczkowy...


Gdy towarzystwo sobie miło i spokojnie rozmawiało, przybiegła ciekawska kotka. Natychmiast postanowiła wskoczyć na kolana Merlin i po domagać się trochę pieszczot....


- Ojej!! Moja nowa sukienka..!! Zniszczona!! A psik!! 
- Spokojnie, bez paniki, zaraz się tym zajmę... Perełko coś ty narobiła??!! - głupi kot...
- Hej kolego!! Co ty sobie myślisz?? Nie będziesz mnie obmacywał!! - zagrzmiała Merlin i niewiele myśląc wymierzyła soczystego liścia Mietkowi...


- Kobieto, weź wyluzuj... Ja tylko chciałem pomóc... Masz tu ręcznik i idź się przebrać... A ja zaraz wracam, tylko nigdzie nie uciekaj...


Dobre pół godziny później Mietek wrócił z koronkową koszulką w ręku...

- Proszę! Nic innego nie udało mi się znaleźć...- zełgał w żywe oczy, a tak faktycznie to kupił to w butiku na dole....
- Ale co to niby jest??- zatrzepotała rzęsami Mer...
- Jedyna sucha i czysta rzecz którą udało mi się zdobyć w twoim filigranowym rozmiarze...


Niespodziewanie przy próbie podniesienia się ręcznik postanowił opuścić swoje miejsce...  ;)
- Aaaa!! Odwróć się!! I to już!! - wrzasnęła Mer
- Już, już.. Spokojnie, nic nie widziałem... Może....


Jakiś czas później...

-Hej, przystojniaku!! Możesz już się odwrócić! - wymruczała słodkim głosem Merlin..

Miecio z wrażenia aż się potknął...


- Moja piękna pani... Jestem cały twój... Twoja prośba, jest dla mnie rozkazem.... - rozkleił się M


- Więc chodź... Usiądź, tu przy mnie... Ja nie gryzę... Mocno ;P


 - Jak sobie życzysz piękna!!


To co działo się później, zostanie między nimi... Choć sądząc po stanie mieszkanka było gorrrrąco ;)


THE END!!

O matulu.... Nie myślałam że aż tyle czasu mi to zajmie... Efekt ogólny mi samej się podoba... 
A co WY o tym myślicie??
Dobranoc :*

Komentarze

  1. Mysle ze jak zawsze Twoje story WYMIATA,no nie ma co gadac,jest super!:] Widziasz,ja tak nie potrafie choc bardzo bym chciala...:)
    Caloksztalt rekompensuje braki w rejestracji obrazu,choc przyznaje ze przydalby Ci sie cos lepszego-w koncu talent nalezy rozwijac:) A talent masz.
    Uwielbiam tu bywac!:}

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ślicznie za odwiedziny i za miłe słowa!!
    Mam już na oku pewien aparat, ale to dopiero po nowym roku... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Poszalał Mietek konkretnie :D
    "Bezzębny" wygląda lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No, no... Wiem, nie powinnam tego czytać, ale lubię Twoje historyjki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha :D I te nogi pod kołdrą na końcu :D Fajnie się czytało :D

    OdpowiedzUsuń
  6. gorrrąco , bardzo fajna historyjka przyznam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. heheh,no no no,niezłe ziółka! że tu niby ubranka,a tu sok,kotek a tu sru -w bety poleźli!hahahaha :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten kotek wiedział co robi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. panna taka nieprzystępna, a potem sama mu do łóżka wskakuje, niezłe ziółko! :D Fajna historyjka i Miecio jakby przystojniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. hi, hi...
    jakoś tak wyszło w trakcie sesji :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha, ha, świetna fotohistoryjka! Mnie rozwaliło zdjęcie pt. "Proszę się odwrócić" :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poduchy

Rozszalałam się :D Poduchy zawładnęły mną na dobre... Wieczory coraz zimniejsze,  więc dobrze jest mieć się przytulić  do czegoś miękkiego i ładnego :D
Dziś mam 4 sztuki .

Filcowe kwiatuszki

Kropelki, już tak jesiennie...

Kolorowe kwiatuszki na rozweselenie, wieki mi zajęło wyszycie tych maleństw. Uważam jednak że efekt końcowy mnie zadowolił także możecie spodziewać się większej ilości wyszywanek ;)

Falbaneczka
Na koniec zaprezentuje się Daniel, Który wyraźnie nie może pogodzić się z faktem że to już nie lato.. Zdecydowanie odmówił włożenia koszulki... Stwierdził że jest za dobrze zbudowany żeby się kryć ;)

Daniel wrócił do swojej oryginalnej fryzury. Perukę wyprostowałam ceramiczną prostownicą do włosów. Zrobiło się lekkie sianko, ale do opanowania.
Poduszek na razie styknie. Teraz muszę pomyśleć nad jakimś odzieniem nowym dla stada, bo większość siedzi na półce półnaga i zafochana...
To bywajcie ;)
=^-^=

upss...

Szukałam dziś czegoś w bezmiarze internetu...
Znalazłam swego zapomnianego bloga....
Wczoraj znalazłam swoja maleńką Blu...
Czy to znak ze mam tu powrócić?
Pomyślę nad tym, puki co działam na instagramie ;)

Rutyna

Witajcie, czas na emigracji tak szybko płynie że nawet sobie nie wyobrażacie... Prędkość światła to za wolno...   Podejrzewam że to wina? A może zasługa?? rutyny. Dzień do dnia podobny, wstać, zjeść, zakupy, obiad, praca, spać, wstać, zjeść.... itd.. Z jednej strony to dobrze, bo człowiek nie ma czasu myśleć, wymyślać i przemyślać... Jest to też rodzaj jakiejś stabilizacji. W sumie to ja nawet lubię rutynę, bo wiem czego się mogę spodziewać. Wiem jak będzie wyglądał mój dzień, oczywiście do pewnego stopnia, bo wszystkiego nie da się przewidzieć.. Lubię ten komfort "wiedzenia", to mnie trochę uspokaja. Kiedyś usłyszałam od znajomej że mam "mózgowe ADHD", właśnie przez ten chaos w mojej głowie, galopadę myśli, trylion pomysłów na ułamek sekundy rutyna mnie ratuje. Wiem co mam zrobić, wiem po co mam wstać, wiem co po czym ma nastąpić. Gdy jakimś cudem umknie mi kawałek układanki, dzień traci równowagę a razem z nim ja... Dlatego lubię rutynę i kocham swój chaos, bo ch…