Przejdź do głównej zawartości

Zmierzch...

Zmierzch dnia upalnego...


W promieniach słońca skąpana...
 

W kwiatach wychowana...
 

Wiatrem wykarmiona...
 

Przez biedronki malowana ;)
 

Zmierzcha już...
 



Wspomnienia budzą się jak wygłodniałe wilki...
Szarpią mą duszę orlimi szponami...
Zalewają oczy potokami łez....
Tak ciężko pamiętać...
 

Dobranoc

=^-^=

ps.
twórczość moja, NIE KOPIOWAĆ!! bo pogryzę!!

Komentarze

  1. swietne zdjecia :)
    boskie ma buciki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne to.
    Bucki rzeczywiście świetne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. no no no :) zrobiło się nieco dramatycznie :)

    świetne to ostatnie zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego ostatniego zdjęcia jestem dumna jak paw :D

      Usuń
  4. Czasami ciężko... ale czasami jedyną pamiątką jest pamięć. Piękne nostalgiczne zdjęcia. A tej twórczości poetyckiej to masz więcej?

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zdjęcia :) ostatnie jest rewelacyjne :))
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poduchy

Rozszalałam się :D Poduchy zawładnęły mną na dobre... Wieczory coraz zimniejsze,  więc dobrze jest mieć się przytulić  do czegoś miękkiego i ładnego :D
Dziś mam 4 sztuki .

Filcowe kwiatuszki

Kropelki, już tak jesiennie...

Kolorowe kwiatuszki na rozweselenie, wieki mi zajęło wyszycie tych maleństw. Uważam jednak że efekt końcowy mnie zadowolił także możecie spodziewać się większej ilości wyszywanek ;)

Falbaneczka
Na koniec zaprezentuje się Daniel, Który wyraźnie nie może pogodzić się z faktem że to już nie lato.. Zdecydowanie odmówił włożenia koszulki... Stwierdził że jest za dobrze zbudowany żeby się kryć ;)

Daniel wrócił do swojej oryginalnej fryzury. Perukę wyprostowałam ceramiczną prostownicą do włosów. Zrobiło się lekkie sianko, ale do opanowania.
Poduszek na razie styknie. Teraz muszę pomyśleć nad jakimś odzieniem nowym dla stada, bo większość siedzi na półce półnaga i zafochana...
To bywajcie ;)
=^-^=

Haru i prace ziemne

Miałam dziś zawzięcie pracować nad szatą graficzną mojego sklepiku na Etsy...
Tiaaaa...
Zamiast tego po śniadaniu poszliśmy na rowery. Buszując po okolicy odkryliśmy nowy staw z kaczą wyspą i mostkiem.


Staw całkiem pokaźnych rozmiarów, wręcz jeziorko, można by rzec ;)





Nad owym stawem jest osiedle, ludziska mają fajne widoki z okiem...



A tu wspomniany mostek i mój szanowny zdek w oddali ...


Po udanej wycieczce, przyszła pora na kawusię i coś słodkiego...
Trzeba w końcu uzupełnić spalone kalorie, co nie?


No to domowe eklerki raz proszę. Wczoraj pierwszy raz w życiu robiłam ciasto parzone ptysiowe. Powiem tyle, już ich nie ma... XD

Potem był obiadek, zupa z młodej kapusty, spokojnie, zdjęć nie posiadam... Hahaha...
W końcu postanowiłam zdzwonić do mamy i tak zleciała ponad godzina... W międzyczasie doszłam do wniosku, że pora posadzić te sadzonki co wczoraj dostałam... No to poszłam do ogrodu...
Posadziłam sadzonki, pomimo że na parapetach brak już miejsca a przy okazji zrobiłam porządek…

upss...

Szukałam dziś czegoś w bezmiarze internetu...
Znalazłam swego zapomnianego bloga....
Wczoraj znalazłam swoja maleńką Blu...
Czy to znak ze mam tu powrócić?
Pomyślę nad tym, puki co działam na instagramie ;)