Przejdź do głównej zawartości

Łóżko powstało

Namęczyłam się co nie miara z tym wyrkiem, ale jestem mega szczęśliwa z efektu :D
Post z komórki, bo net dziś coś nie chce współpracować...

Komentarze

  1. Sama je zrobiłaś? Piękne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczności! Super wyszło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ to musiała być dłubanina...Ale warto było, bo wygląda rewelacyjnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pokoik wygląda wspaniale, te malusie mebelki to istne cuda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super wyrko!
    Sama bym tam padła XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne łóżko!Dłubaniny sporo przy takich rozmiarach a jeszcze jak się coś złamie albo co...trzeba mieć duuuużo cierpliwości.Wyszło naprawdę ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. śliczne, wszystkie mebelki pierwsza klasa :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne łożeczko, jak znajdzie pani czas to zapraszam do mnie ^^
    http://qkajusia-pullip.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. wooow!boskie to wyrko! te rzeźbienia!mistrzostwo! ...a palce całe? :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poduchy

Rozszalałam się :D Poduchy zawładnęły mną na dobre... Wieczory coraz zimniejsze,  więc dobrze jest mieć się przytulić  do czegoś miękkiego i ładnego :D
Dziś mam 4 sztuki .

Filcowe kwiatuszki

Kropelki, już tak jesiennie...

Kolorowe kwiatuszki na rozweselenie, wieki mi zajęło wyszycie tych maleństw. Uważam jednak że efekt końcowy mnie zadowolił także możecie spodziewać się większej ilości wyszywanek ;)

Falbaneczka
Na koniec zaprezentuje się Daniel, Który wyraźnie nie może pogodzić się z faktem że to już nie lato.. Zdecydowanie odmówił włożenia koszulki... Stwierdził że jest za dobrze zbudowany żeby się kryć ;)

Daniel wrócił do swojej oryginalnej fryzury. Perukę wyprostowałam ceramiczną prostownicą do włosów. Zrobiło się lekkie sianko, ale do opanowania.
Poduszek na razie styknie. Teraz muszę pomyśleć nad jakimś odzieniem nowym dla stada, bo większość siedzi na półce półnaga i zafochana...
To bywajcie ;)
=^-^=

Haru i prace ziemne

Miałam dziś zawzięcie pracować nad szatą graficzną mojego sklepiku na Etsy...
Tiaaaa...
Zamiast tego po śniadaniu poszliśmy na rowery. Buszując po okolicy odkryliśmy nowy staw z kaczą wyspą i mostkiem.


Staw całkiem pokaźnych rozmiarów, wręcz jeziorko, można by rzec ;)





Nad owym stawem jest osiedle, ludziska mają fajne widoki z okiem...



A tu wspomniany mostek i mój szanowny zdek w oddali ...


Po udanej wycieczce, przyszła pora na kawusię i coś słodkiego...
Trzeba w końcu uzupełnić spalone kalorie, co nie?


No to domowe eklerki raz proszę. Wczoraj pierwszy raz w życiu robiłam ciasto parzone ptysiowe. Powiem tyle, już ich nie ma... XD

Potem był obiadek, zupa z młodej kapusty, spokojnie, zdjęć nie posiadam... Hahaha...
W końcu postanowiłam zdzwonić do mamy i tak zleciała ponad godzina... W międzyczasie doszłam do wniosku, że pora posadzić te sadzonki co wczoraj dostałam... No to poszłam do ogrodu...
Posadziłam sadzonki, pomimo że na parapetach brak już miejsca a przy okazji zrobiłam porządek…

upss...

Szukałam dziś czegoś w bezmiarze internetu...
Znalazłam swego zapomnianego bloga....
Wczoraj znalazłam swoja maleńką Blu...
Czy to znak ze mam tu powrócić?
Pomyślę nad tym, puki co działam na instagramie ;)