Przejdź do głównej zawartości

Wprawiam się....

Jak w temacie, wprawiam się w suknie.... Znaczy w lalczane suknie, bo mnie zobaczyć choćby w spódnicy to święto.... :D Co prawda posiadam kilka takowych "sprzętów" w szafie, ale jakoś niezbyt to wygodne....
Takie moje małe wariactwo :D
Koniec o mnie.... Pora na moje "wprawianie się".
Pierwsza kreacja została uszyta dla pewnej pięciolatki, która zawsze cieszy się jak dzika gdy wyciągam z kieszeni jakiś ciuszek dla jej lali :D
To dziecko mnie dosłownie rozczula... Tak spontanicznej i czystej radości niestety jest mało w dorosłym świecie.... Może właśnie dlatego tak lubię dla niej szyć :D  A wiadomo że uśmiech dziecka jest najlepszą zapłatą ;)

Zdjęcia... Dużo ich będzie, bo się trochę pobawiłam aparatem :D

Pierwsza suknia w tulipany, to właśnie ta pójdzie w małe rączki :D


Dół kreacji jest z koła, 
co chyba z resztą widać :D


Góra - niby gorset
 


Niestety kiecka wyszła trochę wąska w biodrach...
 

Róża niestety jeszcze nie ma nowego ciałka, pożycza od Candy...
 

 A tu kreacja z której jestem dumna jak paw!!
Szalenie mi się podoba :D
Co prawda miała to być spódnica, 
ale po przewiązaniu w pasie piękną koronką....
Doszłam do wniosku że jednak będzie to sukienka D:


Candy siłaczka ;D
 

- Całkiem wygodna ta kulka - zauważyła Candy
 

Trochę wygłupów...
 


- O! Rozmnożyły się!!
 

- Ojej... Ale ich tu jest....
 

- Różyczko!!!
- Co się stało??
- Ratunku!!
 

- Spokojnie mała, one nic Tobie nie zrobią... Przecież są z papieru głuptasku...
 

To zdjęcie mnie rozkłada....
Róża jako starsza siostra...
Candy zgrywa dzieciaka....
 

No i jeszcze obydwie kreacje w pełnej krasie
 

A na dobry koniec (niezły oksymoron mi wyszedł...)
Urocze siostrzyczki :D
 

Nie wiem dlaczego, ale "oksymoron" zawsze kojarzy mi się z Garfieldem... To było jego ulubione określenie odnośnie jego pana Jon'a....
Wracając do moich dziewczyn, to myślę nad nadaniem im jakiejś historii... Raczej zostaną siostrami. Obydwie w końcu mają różowe włosy :D Co prawda mają różne buzie, ale ja do mojej młodszej siostry, znaczy ona do mnie, też nie jest za bardzo podobna.... Oki, nad tym pomyślimy innym razem...
Teraz moim największym zmartwieniem jest ciałko Róży...
Czy ktoś może próbował "nadziać" Baśkę na obitsu?? Czy takie rozwiązanie w ogóle miałoby ręce i nogi??
Co o tym myślicie??
Teraz wszystkim grzecznie mówię dobranoc! I jeszcze: sisiu, paciorek i spać!! :D

Dobrej nocki Kochani!
=^-^=

Komentarze

  1. Wspaniałe ;). Jak siostry, ale Candy jest lepsza :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne sukienki, ale mi też bardziej podoba się sukieneczka Candy, jak z wybiegu haute couture!

    Co do obitsu - to nie wiem czy technicznie da się, ale obitsu ma zupełnie inne proporcje ...

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ładne sukienki!ta w tulipanki jest bardzo elegancka! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poduchy

Rozszalałam się :D Poduchy zawładnęły mną na dobre... Wieczory coraz zimniejsze,  więc dobrze jest mieć się przytulić  do czegoś miękkiego i ładnego :D
Dziś mam 4 sztuki .

Filcowe kwiatuszki

Kropelki, już tak jesiennie...

Kolorowe kwiatuszki na rozweselenie, wieki mi zajęło wyszycie tych maleństw. Uważam jednak że efekt końcowy mnie zadowolił także możecie spodziewać się większej ilości wyszywanek ;)

Falbaneczka
Na koniec zaprezentuje się Daniel, Który wyraźnie nie może pogodzić się z faktem że to już nie lato.. Zdecydowanie odmówił włożenia koszulki... Stwierdził że jest za dobrze zbudowany żeby się kryć ;)

Daniel wrócił do swojej oryginalnej fryzury. Perukę wyprostowałam ceramiczną prostownicą do włosów. Zrobiło się lekkie sianko, ale do opanowania.
Poduszek na razie styknie. Teraz muszę pomyśleć nad jakimś odzieniem nowym dla stada, bo większość siedzi na półce półnaga i zafochana...
To bywajcie ;)
=^-^=

Haru i prace ziemne

Miałam dziś zawzięcie pracować nad szatą graficzną mojego sklepiku na Etsy...
Tiaaaa...
Zamiast tego po śniadaniu poszliśmy na rowery. Buszując po okolicy odkryliśmy nowy staw z kaczą wyspą i mostkiem.


Staw całkiem pokaźnych rozmiarów, wręcz jeziorko, można by rzec ;)





Nad owym stawem jest osiedle, ludziska mają fajne widoki z okiem...



A tu wspomniany mostek i mój szanowny zdek w oddali ...


Po udanej wycieczce, przyszła pora na kawusię i coś słodkiego...
Trzeba w końcu uzupełnić spalone kalorie, co nie?


No to domowe eklerki raz proszę. Wczoraj pierwszy raz w życiu robiłam ciasto parzone ptysiowe. Powiem tyle, już ich nie ma... XD

Potem był obiadek, zupa z młodej kapusty, spokojnie, zdjęć nie posiadam... Hahaha...
W końcu postanowiłam zdzwonić do mamy i tak zleciała ponad godzina... W międzyczasie doszłam do wniosku, że pora posadzić te sadzonki co wczoraj dostałam... No to poszłam do ogrodu...
Posadziłam sadzonki, pomimo że na parapetach brak już miejsca a przy okazji zrobiłam porządek…

upss...

Szukałam dziś czegoś w bezmiarze internetu...
Znalazłam swego zapomnianego bloga....
Wczoraj znalazłam swoja maleńką Blu...
Czy to znak ze mam tu powrócić?
Pomyślę nad tym, puki co działam na instagramie ;)