Przejdź do głównej zawartości

Sesja

Dziś postanowiłam zrobić małą sesje zdjęciową dla Sweetie w jej oryginalnym ubranku.
 Łapałyśmy słoneczko między kolejnymi ulewami...

Patrzcie na mój pierścionek:

Cudnie świeci to słoneczko:




Sweetie ucieszyła się na widok prezentu :


















Od razu zaczęła się przebierać...




























Potem postanowiła zaszyć się w gąszczu kwiatka :D


















Po ekscytującej przygodzie na parapecie opadła na łóżko i pochwaliła się botkami:


 Płaszczyk i botki wykonane ze starego szalika polarowego i kilku koralików. Nudziło mi się któregoś popołudnia, a że jesień mamy to rzecz na czasie.

Później "przyłapałam" Sweetie z Kenem... Ken bohatersko osłaniał swoją lubą przed obiektywem...




















Sweetie na koniec uciekła na inną półkę i odmówiła komentarza....




 Do usłyszenia!

Komentarze

  1. Piękna sesja! Opłaciło się czekać na słoneczne przebłyski :) W Warszawie pogoda też była dzisiaj w kratkę, rano miałam pomysł, żeby wyciągnąć którąś z dziewczyn na zdjęcia do parku, ale bałam się, że akurat tafimy na "prysznic" albo wręcz grad... Może w weekend będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie się nudziłaś patrząc na ten płaszczyk. Niezmiennie podziwiam szyjące dziewczyny. I nie martw się z czasem poznasz wiele różnych lalek, to bardzo fascynujące i nieco niebezpieczne, bo lalki lubią się namnażać. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. To że lale mnożą się jak przysłowiowe króliki, to już zauważyłam... W ciągu 2 tygodni z jednej zrobiło się 9, ale to mi akurat nie przeszkadza :D Fajnie że moje "kreacje" się podobają, mam nadzieję że będą coraz lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam to czytać :)Podpisy pod zdjęciami są świetne :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poduchy

Rozszalałam się :D Poduchy zawładnęły mną na dobre... Wieczory coraz zimniejsze,  więc dobrze jest mieć się przytulić  do czegoś miękkiego i ładnego :D
Dziś mam 4 sztuki .

Filcowe kwiatuszki

Kropelki, już tak jesiennie...

Kolorowe kwiatuszki na rozweselenie, wieki mi zajęło wyszycie tych maleństw. Uważam jednak że efekt końcowy mnie zadowolił także możecie spodziewać się większej ilości wyszywanek ;)

Falbaneczka
Na koniec zaprezentuje się Daniel, Który wyraźnie nie może pogodzić się z faktem że to już nie lato.. Zdecydowanie odmówił włożenia koszulki... Stwierdził że jest za dobrze zbudowany żeby się kryć ;)

Daniel wrócił do swojej oryginalnej fryzury. Perukę wyprostowałam ceramiczną prostownicą do włosów. Zrobiło się lekkie sianko, ale do opanowania.
Poduszek na razie styknie. Teraz muszę pomyśleć nad jakimś odzieniem nowym dla stada, bo większość siedzi na półce półnaga i zafochana...
To bywajcie ;)
=^-^=

upss...

Szukałam dziś czegoś w bezmiarze internetu...
Znalazłam swego zapomnianego bloga....
Wczoraj znalazłam swoja maleńką Blu...
Czy to znak ze mam tu powrócić?
Pomyślę nad tym, puki co działam na instagramie ;)

Rutyna

Witajcie, czas na emigracji tak szybko płynie że nawet sobie nie wyobrażacie... Prędkość światła to za wolno...   Podejrzewam że to wina? A może zasługa?? rutyny. Dzień do dnia podobny, wstać, zjeść, zakupy, obiad, praca, spać, wstać, zjeść.... itd.. Z jednej strony to dobrze, bo człowiek nie ma czasu myśleć, wymyślać i przemyślać... Jest to też rodzaj jakiejś stabilizacji. W sumie to ja nawet lubię rutynę, bo wiem czego się mogę spodziewać. Wiem jak będzie wyglądał mój dzień, oczywiście do pewnego stopnia, bo wszystkiego nie da się przewidzieć.. Lubię ten komfort "wiedzenia", to mnie trochę uspokaja. Kiedyś usłyszałam od znajomej że mam "mózgowe ADHD", właśnie przez ten chaos w mojej głowie, galopadę myśli, trylion pomysłów na ułamek sekundy rutyna mnie ratuje. Wiem co mam zrobić, wiem po co mam wstać, wiem co po czym ma nastąpić. Gdy jakimś cudem umknie mi kawałek układanki, dzień traci równowagę a razem z nim ja... Dlatego lubię rutynę i kocham swój chaos, bo ch…