Przejdź do głównej zawartości

Za dużo...

Widzę że nie ma chętnych na kotki... Szkoda... Myślałam że komuś się spodobają.... No ale cóż... Przejdźmy do tematu...

Od kilku dni walczę z meblami w moim pokoju... Problem polega na tym, Ze chciałam moim paniom zrobić trochę miejsca w mojej klitce a to niełatwe, bo pokoik nie dość że jest mały to jeszcze w kształcie litery L... Na szczęście udało mi się trochę miejsca wygospodarować :D
Sypialnię od razu zajęła Sweetie.



Na razie to tylko prowizorka, ale już obmyślam chytry plan jak by tu zrobić konkretne ściany..?
Do Sweetie prawie natychmiast dołączył Ken, od wczoraj oficjalnie są parą :D







Oczywiście nie mam nic przeciwko, w końcu są dorośli ;), ale zapowiedziałam że "bawić się" mogą jak mnie nie ma w pokoju ;P

Ale chyba powinnam zacząć od wydarzeń dnia wczorajszego, tak więc dorwałam skalpel i poprawiłam mobilność stawów moich podróbek, znaczy Felki i Nowej. Nowa już "po", Felka jeszcze nie tknięta żeby było porównanie... Rezultaty wyglądają tak:
(p.s. małoletni niech ominą tą część, będzie nago ;))





Na pierwszy ogień poszła Nowa, ją trochę skrzywdziłam, bo za mocno podcięłam plastik w paru miejscach, ale za to Felka (ta z tatuażem) wyszła już lepiej. Sweetie ma też delikatnie podcięte łapki dzięki czemu może swobodnie dotknąć twarzy dłońmi:



A także objąć się w biuście i zasłonić co trzeba ;)

Poza tym dziś jakoś nie mogłam się zebrać żeby coś napisać. Szperając po YouTube znalazłam fajną pannę, która robi cudne meble z tego co można znaleźć w domu. Pudełka po herbacie, płatkach, po chusteczkach i kubkach po jogurcie :D Oto jej adres:

http://www.youtube.com/user/MyFroggyStuff

 Jak sami zobaczycie, wykonanie większości mebli jest tak uproszczone, że chyba już prościej się nie da, no oczywiście zawsze można kupić...

Oki... Na dziś już wystarczy, miłych snów ;)

Komentarze

  1. Hmmm fajnie ma ta Sweetie:) Ja tam za bardzo nie przepadam za Kenami, są dla mnie jakby to powiedzieć zbyt "zapatrzeni w siebie":D Ja ostatnio mam manie zostawiania różnych pudełek, butelek, więc te filmiki mi się przydadzą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się że moje szperanie komuś się przyda. Życzę powodzenia w tworzeniu i mam nadzieję niedługo zobaczymy nowe meble Twojej Rosalii :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł z tą poprawą artykulacji, chyba się wezmę za moje panny. Na razie tylko delikatnie jedną FR podpiłowałam, żeby siadła prosto.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko trzeba uważać, bo tą pierwszą trochę za mocno podcięłam i teraz ma problem z utrzymaniem rąk w ustawionej pozycji...

    OdpowiedzUsuń
  5. no no super ci wyszło teraz są prawie jak oryginalne po takiej przeróbce

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poduchy

Rozszalałam się :D Poduchy zawładnęły mną na dobre... Wieczory coraz zimniejsze,  więc dobrze jest mieć się przytulić  do czegoś miękkiego i ładnego :D
Dziś mam 4 sztuki .

Filcowe kwiatuszki

Kropelki, już tak jesiennie...

Kolorowe kwiatuszki na rozweselenie, wieki mi zajęło wyszycie tych maleństw. Uważam jednak że efekt końcowy mnie zadowolił także możecie spodziewać się większej ilości wyszywanek ;)

Falbaneczka
Na koniec zaprezentuje się Daniel, Który wyraźnie nie może pogodzić się z faktem że to już nie lato.. Zdecydowanie odmówił włożenia koszulki... Stwierdził że jest za dobrze zbudowany żeby się kryć ;)

Daniel wrócił do swojej oryginalnej fryzury. Perukę wyprostowałam ceramiczną prostownicą do włosów. Zrobiło się lekkie sianko, ale do opanowania.
Poduszek na razie styknie. Teraz muszę pomyśleć nad jakimś odzieniem nowym dla stada, bo większość siedzi na półce półnaga i zafochana...
To bywajcie ;)
=^-^=

Haru i prace ziemne

Miałam dziś zawzięcie pracować nad szatą graficzną mojego sklepiku na Etsy...
Tiaaaa...
Zamiast tego po śniadaniu poszliśmy na rowery. Buszując po okolicy odkryliśmy nowy staw z kaczą wyspą i mostkiem.


Staw całkiem pokaźnych rozmiarów, wręcz jeziorko, można by rzec ;)





Nad owym stawem jest osiedle, ludziska mają fajne widoki z okiem...



A tu wspomniany mostek i mój szanowny zdek w oddali ...


Po udanej wycieczce, przyszła pora na kawusię i coś słodkiego...
Trzeba w końcu uzupełnić spalone kalorie, co nie?


No to domowe eklerki raz proszę. Wczoraj pierwszy raz w życiu robiłam ciasto parzone ptysiowe. Powiem tyle, już ich nie ma... XD

Potem był obiadek, zupa z młodej kapusty, spokojnie, zdjęć nie posiadam... Hahaha...
W końcu postanowiłam zdzwonić do mamy i tak zleciała ponad godzina... W międzyczasie doszłam do wniosku, że pora posadzić te sadzonki co wczoraj dostałam... No to poszłam do ogrodu...
Posadziłam sadzonki, pomimo że na parapetach brak już miejsca a przy okazji zrobiłam porządek…

upss...

Szukałam dziś czegoś w bezmiarze internetu...
Znalazłam swego zapomnianego bloga....
Wczoraj znalazłam swoja maleńką Blu...
Czy to znak ze mam tu powrócić?
Pomyślę nad tym, puki co działam na instagramie ;)