Przejdź do głównej zawartości

Znów te p**** problemy techniczne...

Witam wszystkich!!
Tak więc znów mnie wcięło i to chyba jeszcze nieprędko powrócę do regularnego pisania...
Wyjaśnię dlaczego...
(Ostrzegam będzie marudzenie...)
Ostatnio Rajski Gród nawiedziły wręcz huraganowe wiatry, ulewy a ostatnio nawet śnieżyce i co za tym idzie nie było prądu, mało tego.... nasz dostawca internetu, stracił nadajnik i w związku z tym nie było internetu.... ale to jeszcze nie wszystko...  najgorsze jest to że komputer mi się spalił... teraz działam na pożyczonym sprzęcie, który niestety "ma zaskok jak świnia podskok... "
Starczy biadolenia  :D

Zakupiłam nową pannę. Straszydełko wyglądało tak:





Stawy podcięte, "spawy" zostały wygładzone skalpelem i bloczkiem. Co chyba najważniejsze dostała nową głowę od jakiegoś trupka. Obecnie nowa panna wygląda tak:

Nowe stworzenie wabi się Lola.
Rzęsy już miała, ode mnie dostała piegi i nowy kolor ust


Oraz nową fryzurę
(od lewej: mały warkoczyk, kłos, gruby warkocz i warkocz z warkoczyków)

Różowe pasemko to też moja robota....


Aż dziwne że panna za 6pln miała takie rzęsy piękne....






Zabawa igłą i nitką zaowocowała getrami

Jej buźka jest urzekająca, w oryginale miała niebieski oczy a po drobnej ingerencji ma orzechowe


Na koniec jeszcze 2 zdjątka pozującej Loli


Poza tym ostatnio znów zaczęłam czytać, pochłonęłam 5 książek w zawrotnym tempie niecałych 2 tygodni
Dla zainteresowanych podaję tytuły, może ktoś się skusi, bo mnie książki te wciągnęły:

  1. Thabita King - "W cieniu płonących świec" - fantasy + romans + duchy
  2. Carlos Ruiz Zafon - "Światła września" - horror + fantasy
  3. Carlos Ruiz Zafon - "Cień wiatru" - thriller
  4. Lisa Jackson - "Przerwać milczenie" - romans + kryminał - książka dla dorosłych!!
  5. Stephen King -"Serca Atlantydów" - jak to King - horror
Niestety, albo i stety jak zaczynam czytać książkę, to często nie dosypiam nocy, bo nie mogę rozstać się z lekturą. Tak więc ostatnie dwa tygodnie spałam po jakieś 3 do 5 godzin, ale warto było :D

Tyle na dziś i błagam, nie gniewajcie się na mnie za moje nieobecności, się poprawię, obiecuję :D

DOBRANOC!!

Komentarze

  1. No my sie mysle nie geniewamy,ale strasznie sie steskaniamy:}
    Panienka nawet przed zabiegami nie wygladala na taka za 6 zl,ja kiedys kupie taka jakie sa u nas w funciaku,zobaczysz co to jest marne wykonanie:)
    Zabawa pedzelkami idzie Ci sprawnie,spojrzenie to ona ma!
    Z tym internetem i jeszcze kompem na dokladke to katastrofa po prostu!Juz chyba gorzej dla bloggera byc nie moze!Obys szybko stala sie wlascicielka nowego,lepszego.Tego Ci zycze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja po tygodniu bez neta zrozumiałam, że jednak jestem uzależniona ^^ Lola wygląda jak przykładna tapeciara :P W sensie, że pomarańczowa twarz, a reszta biała. Wiecie o co mi chodzi :P Ale bardzo ładnie jej z piegami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma sie o co gniewac, usprawiedliwienie zrozumiałę!
    Panna wygląda nieziemsko ;D faaajne ma piegi... a ciałka skąd bierzesz? Od fashionistek czy innych lalek?/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku te getry wymiatają, podobają mi się strasznie. Na początku myślałam, że zrobiłaś jej jakieś tatuaże na nogach:D Fajnie też wyglądają piegi (mówi ta co nie lubi swoich:))i pasemko. Czym je zafarbowałaś?

    OdpowiedzUsuń
  5. nie będziemy krzyczeć! a panienka powiem szczerze nie wygląda teraz jak za 6 zyla :)rzęsy jak firany i fajne piegi!

    a co to za ciałko?i coś ty mu zrobiła tym pilnikiem czy czymś??

    OdpowiedzUsuń
  6. dziękuję za zrozumienie :D

    ciałka to podróbki fashionistek, kosztują ok 10-12pln, ale wszystkie mają tak samo białe ciałka i "rude" twarze... pudełka mają prawie identyczne jak oryginały i nawet nazywają się podobnie :)

    pasemko jest wszyte, niestety nie wiem jak farbować włosy lalkom, nigdy mi to nie wyszło... farba do włosów zmywa się po pierwszym kontakcie z wodą... :(

    co do pilnika to chodzi o "spawy", łączenia części, bardzo mnie to drażni w tych lalkach, dlatego zawsze je usuwam :D żeby ciałka były gładkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. wooow,gdzie ty takie TANIE klony fash kupujesz??

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też właśnie nie wiem, gdzie Ty te klony kupujesz, u siebie zleciałam wszystkich Chińczyków i sklepy po 5 i nic! Same przezroczysto-plastikowe szmelce! :|
    Z takim ciałkiem można by było poeksperymentować, zabarwić czy coś

    OdpowiedzUsuń
  9. w Grajewie jest taki jeden sklep typu "za 5zł + Chińczyk" i to właśnie w nim są te panny :D

    a co do barwienia tego ciałka to nie wiem jak się za to zabrać, to twardy plastik, myślałam nad akrylem w sprayu....

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Poduchy

Rozszalałam się :D Poduchy zawładnęły mną na dobre... Wieczory coraz zimniejsze,  więc dobrze jest mieć się przytulić  do czegoś miękkiego i ładnego :D
Dziś mam 4 sztuki .

Filcowe kwiatuszki

Kropelki, już tak jesiennie...

Kolorowe kwiatuszki na rozweselenie, wieki mi zajęło wyszycie tych maleństw. Uważam jednak że efekt końcowy mnie zadowolił także możecie spodziewać się większej ilości wyszywanek ;)

Falbaneczka
Na koniec zaprezentuje się Daniel, Który wyraźnie nie może pogodzić się z faktem że to już nie lato.. Zdecydowanie odmówił włożenia koszulki... Stwierdził że jest za dobrze zbudowany żeby się kryć ;)

Daniel wrócił do swojej oryginalnej fryzury. Perukę wyprostowałam ceramiczną prostownicą do włosów. Zrobiło się lekkie sianko, ale do opanowania.
Poduszek na razie styknie. Teraz muszę pomyśleć nad jakimś odzieniem nowym dla stada, bo większość siedzi na półce półnaga i zafochana...
To bywajcie ;)
=^-^=

upss...

Szukałam dziś czegoś w bezmiarze internetu...
Znalazłam swego zapomnianego bloga....
Wczoraj znalazłam swoja maleńką Blu...
Czy to znak ze mam tu powrócić?
Pomyślę nad tym, puki co działam na instagramie ;)

Rutyna

Witajcie, czas na emigracji tak szybko płynie że nawet sobie nie wyobrażacie... Prędkość światła to za wolno...   Podejrzewam że to wina? A może zasługa?? rutyny. Dzień do dnia podobny, wstać, zjeść, zakupy, obiad, praca, spać, wstać, zjeść.... itd.. Z jednej strony to dobrze, bo człowiek nie ma czasu myśleć, wymyślać i przemyślać... Jest to też rodzaj jakiejś stabilizacji. W sumie to ja nawet lubię rutynę, bo wiem czego się mogę spodziewać. Wiem jak będzie wyglądał mój dzień, oczywiście do pewnego stopnia, bo wszystkiego nie da się przewidzieć.. Lubię ten komfort "wiedzenia", to mnie trochę uspokaja. Kiedyś usłyszałam od znajomej że mam "mózgowe ADHD", właśnie przez ten chaos w mojej głowie, galopadę myśli, trylion pomysłów na ułamek sekundy rutyna mnie ratuje. Wiem co mam zrobić, wiem po co mam wstać, wiem co po czym ma nastąpić. Gdy jakimś cudem umknie mi kawałek układanki, dzień traci równowagę a razem z nim ja... Dlatego lubię rutynę i kocham swój chaos, bo ch…